Infiniti sprawiło sobie i swoim fanom prezent z okazji jubileuszu 20-lecia swojego istnienia w postaci studium Essence. Infiniti Essence nigdy nie wyjedzie na drogi – jest jedynie eksponatem wystawowym, który ma zachwycić nie tylko entuzjastów marki. I zachwyca

Chociaż tak naprawdę dopiero w listopadzie minie 20 lat od chwili, gdy pierwsze auta Infiniti zaoferowano w USA, firma świętuje okrągłe urodziny już od marca. Infiniti – luksusowa marka Nissana – powstała wkrótce po sukcesie Lexusa i pierwotnie przeznaczona była właśnie na amerykański rynek. Oficjalna sieć sprzedaży na naszym kontynencie powstaje od zeszłego roku. Nic dziwnego, że Japończycy postanowili właśnie w Europie na wystawie w Genewie w marcu br. pokazać się z najlepszej strony.

I pokazali Essence. Niewiele tak ładnych aut studyjnych oglądałam ostatnio. To zrobiło na mnie szczególne wrażenie. Jest oszałamiające, chociaż zaprojektowane po japońsku – z umiarem. Shiro Nakamura (szef stylistów Nissana) może być dumny. Zresztą sami oceńcie.

Infiniti Essence: luksusowe coupé pozostanie eksponatem wystawowym

Infiniti Essence: luksusowe coupé pozostanie eksponatem wystawowym

Infiniti Essence: jego wygląd miał podobno być nieagresywny...

Jego wygląd miał podobno być nieagresywny...

Infiniti Essence: długi przód, krótki tył, płaska kabina, duże koła – wszystko co powinien mieć samochód sportowy

Długi przód, krótki tył, płaska kabina, duże koła – wszystko co powinien mieć samochód sportowy

Infiniti Essence: nawet gdy auto stoi, karoseria wygląda tak, jakby ją wciąż owiewał wiatr

Nawet gdy auto stoi, karoseria wygląda tak, jakby ją wciąż owiewał wiatr

Infiniti Essence: nawet po tej stronie chętnie bym w nim usiadła

Po tej stronie też chętnie bym w nim usiadła

A wewnątrz jest jeszcze lepiej. Zwróćcie uwagę na niesymetryczny podział kabiny. Miejsca dla kierowcy i pasażera Infiniti nazywa kokonami.

Infiniti Essence: przez szklany dach widać asymetrycznie podzielone wnętrze

Przez szklany dach widać asymetrycznie podzielone wnętrze

Infiniti Essence: kokpit z minimalną liczbą elementów obsługi

Kokpit z minimalną liczbą elementów obsługi

A po stronie pasażera jest już zupełnie minimalistycznie.

Infiniti Essence: nic nie ma odwracać uwagi od przyjemności podróżowania. Chyba tylko ten fantastyczny oldskulowy zegare pośrodku

Nic nie ma odwracać uwagi od przyjemności podróżowania. Chyba tylko ten fantastyczny oldskulowy zegarek pośrodku

I jeszcze kilka detali.

Infiniti Essence: detal inspirowany kanzashi – spinką do kimona

Detal inspirowany kanzashi – spinką do kimona

Infiniti Essence: miało wyglądać łagodnie, ale „oko” patrzy groźnie

Infiniti Essence miało wyglądać łagodnie, ale „oko” patrzy groźnie

Cały artykuł w najbliższym „Auto Świecie” (24/09). Zapraszam do przeczytania i podzielenia się wrażeniami.